Tajemnica transformacji

Tajemnica transformacji

Wszystkie moje prace są o procesie transformacji. O tym, że jesteśmy w bezustannym ruchu. Jeżeli przyjdziemy na wystawę ze spokojem, zobaczymy piękno tej transformacji, pewnego rodzaju wieczność. Jeśli przyjdziemy ze strachem, zobaczymy wyłącznie strach i śmierć. W pewnym sensie jest to więc lustro, w którym możemy spojrzeć na siebie samych.

Rozmawia z nami Magda Hueckel, artystka wizualna, scenarzystka i reżyserka filmowa, współtwórczyni nominowanego do Oskara filmu Nasza Klątwa

W drugiej połowie maja, we wrocławskiej Galerii FOTO-GEN, rusza pani wystawa Organic. W pani pracach istotne jest, między innymi, przenikanie się światów, przekraczanie granicy pomiędzy ożywionym a martwym. Poszukiwanie. Jak powstawała i jaka była koncepcja ekspozycji?

Ta wystawa powstała na bazie kilku odrębnych cykli, których wspólnym motywem są natura i płynąca z niej siła. Jest w niej cykl Anima, który powstał podczas moich podróży po Afryce, otwierający całą wystawę. Dotyczy poszukiwania duchowości afrykańskiej, właśnie poprzez uważną obserwację materii. Ukazuję Afrykę z perspektywy przybysza, mierzącego się z tajemnicą. Fundamentalne znaczenie miał dla mnie kontakt z przyrodą, która w Afryce jest dojmująca, wysuwa się na pierwszy plan, zapiera dech w piersiach. Dyktuje rytm życia ludzkiego. Tam oczywiste staje się to, że człowiek jest częścią większego systemu.

W krajach tak zwanej cywilizacji zachodu często o tym zapominamy.

Teraz wirus nam o tym przypomniał. Okazało się, że jakaś malusieńka, niewidzialna cząstka jest w stanie nas wszystkich zatrzymać. Mam wrażenie, że nabraliśmy trochę pokory, ale wcześniej, poza tym, że co jakiś czas wybuchał wulkan i musieliśmy wstrzymywać loty, całkowicie zapomnieliśmy o fundamentalnej sprawie, jaką jest szacunek do natury. Jako ludzkość, zamiast poczuć jej rytm, cały czas próbujemy ją poskromić. Mam na myśli wielorakie działania, począwszy od zachłannego niszczenia i przetwarzania, skończywszy na korzystaniu z klimatyzacji, ogrzewania, elektryczności. Oszukujemy pory roku, doby. To zapewnia nam pozorny komfort życia. W Afryce korzystanie z wielu z owych udogodnień jest po prostu niemożliwe i z tego powodu pokora wobec natury i jej bezpośredniego oddziaływania jest większa. To jest jeden z aspektów, które staram się poruszać w Animie: kwestię szacunku i trwania człowieka w zgodzie i poszanowaniu dla natury. Ważnym wątkiem mojej pracy jest przenikanie się świata organicznego z nieorganicznym, bezustanny cykl życia i śmierci. Wielka tajemnica z nim związana, która łączy nas wszystkich.

Mamy jeszcze możliwość powrotu do tego szacunku dla natury, do traktowania jej jako źródła naszego bycia?

W tym chyba jedyna nadzieja. Są przecież takie koncepcje, że pandemia jest pewnego rodzaju obroną natury przed ludźmi, przed naszą nadprodukcją i konsumpcjonizmem. Jako ludzie jesteśmy bardzo uwikłani w świat materii. Żyjemy w kapitalistycznym świecie konkurencji i wyścigu po więcej. Zresztą nadprodukcja dotyczy nie tylko kwestii materialnych. To samo obserwuję w sztuce. Nie jesteśmy w stanie wchłonąć tego, co się tworzy. Tego jest za dużo. Potrzebujemy wyciszenia, a chyba najlepszą metodą jest kontakt z naturą, odcięcie się od bodźców i ograniczenie emisji zbędnych informacji. Ostatnio popularyzują się ruchy wyrastające z ducha minimalizmu i ekologii, zero waste, freeganizm, permakultura. To jest świetne, ale to kropla w morzu potrzeb. Zmiana musi być uwarunkowana odgórnie, systemowo. Jako jednostki możemy starać się świadomie wychodzić z materiałową torbą po zakupy i nie marnować wody po ziemniakach, ale, niestety, odpowiedzialność ponoszą wielcy gracze – korporacje, politycy. Mimo to, starajmy się.

Wspomniana zmiana świadomości, szczególnie w kontekście systemowym, wymaga olbrzymiego nakładu pracy, także tej wewnętrznej. Zrozumienia tego, co widoczne jest w pani pracach, czyli równorzędności i autentycznej relacji pomiędzy naturą a człowiekiem, bez dominacji i zawłaszczania.

Absolutnie. Jesteśmy naczyniami połączonymi. W kolejnej pracy, składającej się na wystawę Organic, czyli w In my Garden, zrównałam człowieka z innymi bytami żywymi. Połączyłam w formie kolażu motywy roślinne i ludzkie, znajdując pewnego rodzaju podobieństwa formy i funkcji z człowiekiem, chcąc wyjść z antropocentrycznego punktu widzenia i pokazać elementy współzależności. Ludzka dominacja i zachłanność jest w gruncie rzeczy autodestrukcyjna. Pandemia wydaje się szansą na zmianę kierunku, a przynajmniej na weryfikację wielu postaw. Od roku staramy się ją przeczekać, jednak nie zapowiada się na to, żeby koniec szybko nastąpił. Po roku nie mamy propozycji żadnego nowego systemu i żadnych nowych struktur funkcjonowania. Wydaje mi się natomiast, że ten dziwny czas wiele wszystkim uświadomił. Na każdej płaszczyźnie.

Żeby zatrzymać niszczenie planety, potrzeba potężnej pracy wewnętrznej, zahamowania mechanizmów, którymi kieruje instynkt. To trudne. Sama świadomość może nie wystarczyć, trzeba wdrożyć konkretne działania w życie. Natura człowieka bywa leniwa i nie lubi wysiłku.

Ekologia jest niewygodna. Wymaga od nas pracy, uwagi, świadomości własnych działań. Łatwiej jest nie segregować śmieci. Gdy patrzę na ilość śmieci, jakie produkuje w ciągu tygodnia moja rodzina, jestem po prostu przerażona.

Człowiek w tym zagubieniu może stracić także poczucie własnej tożsamości i indywidualności. Czy sztuka może jakoś pomóc?

Bardzo wierzę w sztukę. Może naprawdę zmieniać świat. Przekonałam się o tym wielokrotnie, jako odbiorca, ale również jako twórca. W 2013 roku zrobiłam, razem z Tomkiem Śliwińskim, film Nasza Klątwa, dotyczący tematu zmagania się z chorobą naszego syna, cierpiącego na klątwę Ondyny. To rzadkie zaburzenie mechanizmu oddychania, który przestaje funkcjonować samodzielnie podczas snu. Film zyskał duży rozgłos i był nominowany do Oskara, dzięki czemu spowodował realne zmiany. Zaczęliśmy zbierać pieniądze na badania nad lekiem. Gdy nasz syn przyszedł na świat, musieliśmy, tak jak inne rodziny zmagające się z rzadkimi chorobami, mierzyć się z nieznanym, z niewiedzą. Teraz mówi się o tym, że za osiem lat może pojawić się lek na tę chorobę. Obserwujemy zdecydowane polepszenie diagnostyki, zwiększyła się również świadomość choroby. Dostawaliśmy mnóstwo maili, że ten film pomógł ludziom w ciężkich sytuacjach. Poprzez sztukę zdejmujemy klątwę. Obecnie kontynuuję działania artystyczne, poprawiające życie chorych na CCHS. Jestem kuratorką dwupłytowego wydawnictwa z piękną muzyką Ondinata. Zachęcam wszystkich Państwa do jej kupna, gdyż cały dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na badania nad lekiem usprawniającym mechanizm oddychania u osób dotkniętych klątwą Ondyny. Na płycie znajdują się utwory wyśmienitych artystów takich jak: Kayah, Ralph Kamiński, Gaba Kulka, Julia Marcell, Jarboe i wielu, wielu innych. Mocno wierzę, że sztuka może pomagać.

Wystawa Organic to nie tylko fotografie. W drugiej sali znajdzie się wyjątkowe, terapeutyczne i relaksacyjne dzieło.

Tak, ta praca inspirowana rytuałami, głównie z Afryki, ale nie tylko, przybrała formę video z dźwiękiem. Jest to realizacja o medytacji i integracji, o poczuciu siły płynącej z natury. Dźwięk, który jest jej elementem składowym, to naturalne odgłosy z kosmosu. Tę pracę najlepiej oglądać w pozycji leżącej, próbując się wyciszyć, poczuć swój oddech, poczuć siebie. Wszystkie prace, składające się na tę wystawę, wypływają z moich osobistych poszukiwań, z wewnętrznego imperatywu tworzenia. W związku z tym, wszystkie się uzupełniają, krążą wokół tych samych motywów, ale każda podejmuje temat z innej perspektywy.

Mimo szczerości i spontaniczności, w pani pracach istotny jest również formalizm: dokładnie przemyślany, ujawnia się w kompozycji, koncepcji i poczuciu harmonii, nadto pani pracom brak horyzontu, są otwarte, inkluzywne, zapraszają do dialogu, zadają pytania – odpowiedzi pozostawiając widzowi.

Szukam piękna, nawet jeśli fotografuję rzeczy, które są na pierwszy rzut oka odrażające, na przykład fetysze, czy martwe szczątki zwierzęce. Tak naprawę to umysł dyktuje nam interpretację, pozytywną lub negatywną, w zależności od tego, czy się danego przedmiotu boimy, czy raczej go podziwiamy. Podczas wystawy Anima w Wozowni w Toruniu, Ania Jackowska, kuratorka i dyrektorka, powiedziała, że ta praca jest jak lustro, że ona nam daje to, z czym do niej przychodzimy. Mimo, że w dużej części te prace dotykają problemu śmierci, rozpadu, są także przede wszystkim o transformacji, o tym, że my jesteśmy w bezustannym ruchu. Jeżeli przyjdziemy na wystawę ze spokojem, to zobaczymy piękno tej transformacji, pewnego rodzaju wieczność. Jeśli przyjdziemy ze strachem, zobaczymy wyłącznie strach i śmierć. W pewnym sensie, jest to więc lustro, w którym możemy spojrzeć na siebie samych.

.

Wydaje się, że poprzez uniwersalizm tych prac, pozostawia sobie pani pewnego rodzaju prawo do swobody i wolności, co również jako artystce – kobiecie pozwala wymknąć się ramom i ograniczeniom.

Nie byłabym w stanie zajmować się sztuką podejmującą aktualne tematy polityczne, bo taka kreacja staje się dla mnie propagandowa. Nie znajduję w sobie języka i pomysłu, jak z tą materią działać. Jeśli sztuka jest deklaratywna, przestaje być interesująca, nawet przestaje być sztuką. Szybko się dezaktualizuje, nie ma ponadczasowego, uniwersalnego charakteru. Nie identyfikuję się również z żadnym ruchem artystycznym, z żadnym nurtem. Jestem permanentnie niemodna. Robię swoje. To są moje poszukiwania, praca z okolicznościami, synteza doświadczeń, które staram się przełożyć na uniwersalny język. Natomiast, jeśli chodzi o kobiecą perspektywę artystyczną, to najbardziej feministyczną pracą, jaką zrealizowałam, są Menady, które miały premierę w czerwcu 2020 r. Kobiety, stworzone w tej realizacji, wymykają się kanonom, nie są piękne, nie muszą się podobać, są po prostu sobą. Druga praca, kolaże z cyklu Żenszczina, dotyczy kobiet i tego, jak były i są postrzegane.

Gdybym miała zwerbalizować jednym słowem skojarzenie z pani pracami, byłoby to oswajanie.

Chyba tak.

MAGDA HUECKEL. „ORGANIC”
25 MAJA – 26 CZERWCA 2021

Uwaga!

W związku z panującą sytuacją pandemiczną, terminy wystaw mogą ulec zmianie.

GALERIA FOTO-GEN,
pl. bpa Nankiera 8, Wrocław

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego. Projekt dofinansowany z Budżetu Województwa Dolnośląskiego.
Iza Jóźwik

Najpopularniejsze